Użytkownik Rosomak <r@szczecin.multinet.plw wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:kxcV3.4445$jG2.98@news.tpnet.pl...
| Według jakiej zasady napisane są liczby z tematu i jaka będzie następna?
| Powiem Ci jedno, szczere - takiego typu testy sa porabane i wcale nie
| swiadcza o inteligencji. Zalozmy ze jest 2 jednakowo (mniej wiecej)
| intelignentych ludzi. Jeden z nich przez pare lat zajmuje sie prawie
| tylko i
| wylacznie tego typu 'zadaniami'. Drugi nie zajmuje sie. Jak myslisz,
ktory
| lepiej sobie poradzi? Zapewne pierwszy i to kilka razy lepiej... i ktory
| jest inteligentniejszy?
Zdecydowanie inteligentniejszy będzie ten kto ćwiczył swoje szare komórki,
i
zajmował się różnymi zadaniami logicznymi. Mózg ćwiczy się tak samo jak
bicepsy :).
I odwrotnie, mięsień nieużywany zanika ;))
Według tego co piszesz to załóżmy, że:
jest 2 jednakowo inteligentnych 6-cio latków. Jeden poszedł do szkoły i
uczył się matematyki, fizyki, chemi, polskiego itd. a drugi w ogóle nie
poszedł do szkoły. Po paru latach odpowiednimi testami zmierzą im
inteligencję i który będzie inteligentniejszy? Ja nie mam, żadnych
wątpliwości.
Co to znaczy "odpowiednimi" ? Odwołując się do Twojego testu, inteligentny
uczeń nie rozwiąże _żadnego_ zadania z fizyki. W każdym zadaniu jest cała
masa założeń "defaultowych". Np. z armaty ustawionej pod kątem alfa do
poziomu wystrzelono pocisk z prędkością początkową v0. W jakiej odległości
od armaty upadnie ? Opór powietrza zaniedbać.
Rozwiążesz bez założeń dodatkowych ? Guzik. Przyjmiesz, że :
1. Rzecz dzieje się na Ziemi a nie np. na Marsie - inna grawitacja.
2. Zasięg jest na tyle mały, że można pominąć krzywiznę planety.
3. Maks. wysokość jest na tyle mała, że można pominąć zmiany grawitacji.
4. W pobliżu nie przelatywał samolot, w który akurat trafił pocisk.
5. Armata nie była działem elektronowym a pocisk elektronem.
6. v0 << c i nie trzeba uwzględniać teorii względności
7. itd, można długo - właściwie w nieskończoność
Jeśli nie podajesz w jakim obszarze należy się poruszać, wtedy :
A) nie obowiązują żadne założenia - rozwiązania Marcina (następna 42) lub
Andrzeja (następna 7, numer tramwaju) są wtedy tak samo dobre jak to z
liczbą cyfr w słowie
albo
B) obowiązują pewne "defaultowe" założenia, wspólne dla ludzi inteligentnych
(cokolwiek by to miało znaczyć)
W tym przypadku poczyniłbym założenie, a uważam się za inteligentnego -
cokolwiek by to nie znaczyło :-), że poruszamy się w sferze liczb i
zależności algebraicznych między nimi. Rozwiązanie z ilością liter nie
mieści się w tym założeniu.
Bezsens takich testów polega na tym, że układacz testu przyjmuje jakieś
własne "deafulty". Umiejętność ich rozwiązywania polega więc na badaniu
zgodności "deafultów" testowanego z "defaultami" układacza, który musiałby
być autorytetem, czyli _najpierw_ trzeba by uznać, że jest on
superinetligentny, a potem pozwolić mu układać testy.
Sens testowania znajomości fizyki, chemii itd. jest o tyle inny, że testy
układają superfizycy, superchemicy itd i można przyjąć, że ten jest "dobry z
fizyki", kto przyjmuje założenia takie jak superfizyk (i - oczywiście - w
ramach tych założeń potrafi rozwiązać zadanie).
Jeszcze jedno : sami układacze testów IQ przyznają, że IQ _gwałtownie_
rośnie z liczbą rozwiązanych testów. Rażąco kłóci się to z każdą definicją
inteligencji, gdyż wzrost ten nie wiąże się z umiejętnością rozwiązywania
zadań np. z matematyki, fizyki, czy jakiejkolwiek innej dziedziny - a chyba
powinna. Tzw. testy IQ mierzą więc tak naprawdę umiejętność rozwiązywania
zadań z nowej dziedziny - IQlogii i nic ponadto.
[ciach o psach]
Wszystko się zgadza, to są
tylko testy, którymi trudno badać ponad przeciętnych, ale powyżej 150IQ ma
niecały jeden procent populacji ludzkiej.
Podaj następną liczbę w ciągu :
2, 15, 46, ...
Na to pytanie odpowie poprawnie jeszcze mniej - tylko ci, którzy stali wtedy
na przystanku - następna była siódemka. To żaden argument.
PS. Kilka lat temu ukazała się książka z testami i wstępem układacza. W
pierwszym podejściu miałem 120, w drugim 150, na koniec dobiłem do 200
(testy się skończyły). O czym to świadczy - tylko o tym, że uczyłem się,
jakie "defaulty" przyjmował układacz. Także ten pierwszy wynika (120) nie
świadczy o niczym, poza zgodnością "defaultów" moich i układacza, zanim się
poznalśmy. Nb. nie najlepiej to o mnie świadczy, bo - sądząc na podstawie
pytań testowych - układacz nie był geniuszem :-)
Pozdrawiam.
Piotr.
zanotowane.pldoc.pisz.plpdf.pisz.plwpserwis.htw.pl